Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Akceptuję

Znajdź poszukiwaną usługę medyczną
sprawdź ofertę, umów wizytę
Aktualności Wszystkie
Plomby z amalgamatu: wady i zalety

Tagi:



Kontrowersje wokół doskonale znanych nam z dzieciństwa ciemnych plomb z amalgamatu liczą sobie już ponad 100 lat. Sprawdź fakty o tych wypełnieniach i dowiedz się, czy warto je wymieniać.

Amalgamatów używa się w stomatologii od ponad 150 lat. Wbrew pozorom na świecie wciąż są stosowane z uwagi na ich niską cenę, wytrzymałość, łatwość użycia oraz działanie bakteriobójcze. W Polsce wypierają je nowocześniejsze wypełnienia kompozytowe, ale tysiące Polaków może się pochwalić ciemnymi plombami. Nie ma dowodów naukowych na to, że zawarta w nich rtęć bezpośrednio przyczynia się do negatywnych skutków zdrowotnych, jednak kontrowersji jest wciąż sporo.

Czy amalgamat zawiera rtęć?

Ciemne plomby z amalgamatu na pewno nie są estetyczne. Jednak to rtęć – składnik takiego wypełnienia – budzi największe kontrowersje. Amalgamat to jednak nie tylko rtęć, ale stop kilku metali, oprócz „żywego srebra” także : miedzi, cynku, srebra i cyny. Rtęć, która jest w nich stosowana, nazywana jest elementarną, występuje w postaci płynu lub pary i stanowi do 50% wagowych składu amalgamatu.

Czy rtęć z plomb amalgamatowych szkodzi?

Odpowiedź na to pytanie jest bardzo złożona. Rtęć to metal uważany za jeden z najbardziej toksycznych dla człowieka. Podobnie jak inne metale ciężkie, atakuje błonę komórkową. Najbardziej kumuluje się w nerkach, ale największe szkody w wyniku przewlekłego narażenia na ten metal wyrządzane są w układzie oddechowym oraz ośrodkowym układzie nerwowym. Podejrzewa się, że ekspozycja na rtęć może przyczyniać się do rozwoju choroby Parkinsona i Alzheimera. Ponieważ przenika ona przez łożysko, jest też niezwykle niebezpieczna dla rozwijającego się płodu, uszkadzając między innymi jego mózg.

Z drugiej strony jednak rtęć to pierwiastek, który w środowisku występuje powszechnie, ponieważ jest m.in. składnikiem skał pokrywy ziemskiej. Zatem człowiek od zarania dziejów styka się z nią za pośrednictwem powietrza, wody i gleby.

Krótka historia kontrowersji

Już w 1843 roku Amerykańskie Towarzystwo Stomatologów (American Society of Dental Surgeons), oświadczyło, że stosowanie amalgamatu to błąd ze względu na ryzyko potencjalnego toksycznego działania rtęci na pacjentów. W związku z tym Towarzystwo podjęło próbę zobowiązania swoich członków do niestosowania plomb amalgamatowych. W historii medycyny nazywa się ten okres „wojną amalgamatową”, ponieważ amerykańscy dentyści zamiast podpisywać takie zobowiązanie, woleli wypisać się z Towarzystwa, wskutek czego już w 1856 roku zostało ono rozwiązane. Powstałe w 1859 roku Amerykańskie Towarzystwo Dentystyczne już nie stawiało wymagań swoim członkom co do stosowania amalgamatu. W latach 20. ubiegłego wieku ponownie pojawiły się opinie, że lepiej nie stosować tego rodzaju wypełnień. Kontrowersje ciągnęły się całymi latami i w 1991 roku FDA i National Institute of Health-National Institute for Dental Research ogłosiły, że twierdzenia o szkodliwości dla zdrowia plomb amalgamatowych nie mają podstaw naukowych. To jednak nie zakończyło kontrowersji i opinie o toksyczności amalgamatu wciąż są żywe, a w literaturze co i raz pojawiają się doniesienia na temat potencjalnego ryzyka tego rodzaju wypełnień.

Istotą problemu wydaje się zatem ilość rtęci, na którą narażony jest człowiek (chodzi o jej zawartość w powietrzu, żywności i wodzie). Średnie stężenie tego pierwiastka w atmosferze ziemskiej mieści się w granicach od 1,2 ng/m3 (nad pewnymi partiami Atlantyku) do 4,0 ng/m3 nad uprzemysłowionymi obszarami Europy Zachodniej. Naturalne stężenie rtęci w powierzchniowych warstwach gleb waha się w granicach od 0,05 do 0,3 ppm.

Poszczególne państwa przyjmują różne maksymalne normy zawartości tego metalu w żywności, np. Japonia dopuszcza zawartość 1 mg rtęci w 1 kg żywności, a Polska – połowę tej wartości. WHO ustaliła, że dopuszczalny maksymalny poziom wdychanej rtęci w środowisku pracy może wynieść do 50 mikrogramów na dobę.

Czy rtęć uwalnia się amalgamatów?

Amalgamaty, pomimo różnych kontrowersji, nadal uważane są za wypełnienia bezpieczne. 

W całkowicie utwardzonym amalgamacie, po ok. 48 godzinach po umieszczeniu w zębie, rtęć jest związana w jego chemicznej strukturze, a powierzchnia wypełnienia pokrywa się warstwą tlenku. Z tego powodu jakikolwiek wyciek rtęci jest minimalny – napisała dr Selmi Yilmaz, która sprawdzała uwalnianie się rtęci z zębów wypełnionych amalgamatem podczas badania rezonansem medycznym. 

Niemniej jednak rtęć w pewnym stopniu się uwalnia z wypełnień amalgamatowych, co potwierdzają różne badania mierzące np. poziom rtęci w moczu u posiadaczy ciemnych plomb. Jednak – jak czytamy w szeregu prac naukowych poświęconych temu tematowi - różnica pomiędzy tymi, którzy nie mają takich wypełnień, a tymi, które je mają, jest niewielka i stężenia rtęci u tych drugich nie przekraczają dopuszczalnych norm.

Warto tu przypomnieć, że toksyczność tego metalu w dużej mierze zależy od jego formy chemicznej. Rtęć tworzy z różnymi pierwiastkami i związkami związki nieorganiczne oraz metaloorganiczne, które mogą być szkodliwe dla człowieka. Używana w amalgamatach tzw. rtęć elementarna jest zdecydowanie mniej toksyczna od tzw. rtęci nieorganicznej czy metylortęci.

Inne badania wykazały:

  • Badanie A. Berglunda z 1990 roku, mierzące poziom rtęci wewnątrz jamy ustnej przez 24 godziny u 15 pacjentów, którzy mieli przynajmniej dziewięć plomb amalgamatowych wykazało, że przeciętnie wdychali oni 1,7 mikrograma rtęci. Czy to dużo? Jak wskazuje autor tej pracy - to około 1 proc. dopuszczalnego przez WHO dobowego limitu wdychanej rtęci. Co ciekawe, pomiędzy pacjentami uczestniczącymi w tym badaniu były różnice w poziomie absorbowanej rtęci (od 0,4 do 4,4 mikrograma na dobę), które naukowcy tłumaczą różnymi nawykami dotyczącymi sposobów żucia i występowania bądź nie bruksizmu (zgrzytania zębów).
  • Naukowcy z New Zealand Defence Force przeprowadzili dwudziestoletnie badanie (w latach 1977-1997) na 20 tysiącach pacjentów, by sprawdzić, czy istnieje związek między posiadaniem wypełnień amalgamatowych a zaburzeniami pracy układu nerwowego i nerek (przypomnijmy, że rtęć kumuluje się najbardziej w nerkach i jest dewastująca dla układu nerwowego).  Korelacji nie znaleziono.
  • Nie dowiedziono też, że istniał związek między posiadaniem plomb z amalgamatem u matek a zaburzeniami rozwoju płodów i noworodków. 

Trwające pięć lat randomizowane badanie przeprowadzone wśród 534 dzieci w wieku 6-10 lat nie wykazało różnic w rozwoju neuropsychologicznym czy w funkcjonowaniu nerek pomiędzy dziećmi, którym założono wypełnienia kompozytowe i dziećmi, które miały plomby z amalgamatu, przy czym u tych drugich rzadziej dochodziło do konieczności wymiany wypełnienia.

Czy wymieniać plomby amalgamatowe?

Zdania wśród dentystów są podzielone. Niektórzy uważają, że nie ma takiej potrzeby, jeśli z zębami nic się nie dzieje, zwłaszcza, że dowiedziono, iż najwięcej rtęci uwalnia się z amalgamatu podczas wypełniania zęba oraz podczas usuwania takiego wypełnienia.

Prof. Andrzej Wojtowicz, szef Zakładu Chirurgii Stomatologicznej Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego uważa jednak, że lepiej plomb amalgamatowych się pozbyć. 

W wyniku ścierania się powierzchni zębowych jednak rtęć może się uwalniać z takich wypełnień, a to metal, który kumuluje się w organizmie. To mikroskopowe ilości, jednak nie zapominajmy, że jest to metal wysoce toksyczny – mówi.

Światowa Federacja Dentystyczna (FDI), zrzeszająca ponad 200 stomatologicznych organizacji krajowych, stoi na stanowisku, że w obecnych czasach amalgamatów nie powinno się w ogóle stosować w krajach rozwiniętych, w których są dostępne nowocześniejsze metody leczenia próchnicy, a społeczeństwa są stosunkowo zamożne i stać je na wypełnienia z kompozytów. Jednak FDI uważa, że w krajach biednych amalgamaty, z uwagi na ich trwałość i łatwość stosowania, powinny być nadal w użyciu.

Amalgamaty a rezonans magnetyczny

Pismo „Radiology” opublikowało niedawno wyniki badania, z którego wynika, że nowego typu aparaty do rezonansu magnetycznego o mocy 7 Tesli powodują uwalnianie toksycznej rtęci z amalgamatowych wypełnień. Jednocześnie wykazano, że słabsze urządzenia, o mocy 1,5 T, są bezpieczne.

Autorzy nowego badania sprawdzili więc reakcje amalgamatowych wypełnień w nowych ultra-silnych urządzeniach oraz w typowych, stosowanych zwykle aparatach o mocy 1,5 T.

20 zębów pobranych od pacjentów w czasie leczenia wypełnili amalgamatem i umieścili w roztworze sztucznej śliny. Część z ich poddali działaniu odpowiedniego pola magnetycznego przez 20 minut, a na część działał tylko roztwór.

Analiza ilości rtęci pokazała, że silniejsze pole magnetyczne spowodowało jej ponad 4-krotnie większy wyciek. Badacze nie wiedzą przy tym, jak dużo tej uwolnionej rtęci jest wchłaniane przez ludzki organizm.

Amalgamaty a zanieczyszczenie środowiska

W całej tej dyskusji nie należy zapominać o olbrzymim zanieczyszczeniu środowiska naturalnego.  W dawnych wiekach nie było tak rozwiniętego przemysłu, wskutek którego w naszym otoczeniu znalazło się dużo więcej rtęci. Udział rtęci w środowisku w wyniku działalności człowieka ocenia się na 30-60 proc. w zależności od badań i regionu – dostaje się ona do gleby, wody i atmosfery. Prowadzi to czasem do katastrof – np. w 1971 roku 6530 osób w Iraku zostało zatrutych rtęcią, a 459 zmarło w wyniku spożycia chleba wypieczonego z mąki uzyskanej z ziaren siewowych zanieczyszczonych rtęcią organiczną.

Usuwanie plomb z amalgamatów nie stanowi takiego zagrożenia dla środowiska jak kopalnie, jednak ich niewłaściwe utylizowanie stanowi niemały przyczynek do postępującego skażenia tym niebezpiecznym metalem. Nieprawidłowo utylizowana rtęć z amalgamatów wskutek szeregu reakcji łatwo przekształca się w postać toksyczną i wraz z wodą czy glebą dostaje się do łańcucha pokarmowego człowieka.

Dlatego drektywa Unii Europejskiej nakazuje od 1 stycznia 2019 r. stosowanie separatorów amalgamatu w gabinetach stomatologicznych, w których zakłada się lub usuwa wypełnienia amalgamatowe. – Realizując zasadę Primum non nocere lekarze dentyści nie mogą uwalniać odpadów amalgamatu do środowiska – uważa Polskie Towarzystwo Stomatologiczne, które popiera to rozwiązanie.

Dr hab. n. med. Anna Zalewska, członek PTS, adiunkt w Zakładzie Stomatologii Zachowawczej Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku przypomina, że (…) badania prowadzone w Stanach Zjednoczonych Ameryki Północnej wykazały, że amalgamaty stomatologiczne są, obok kopalni rtęci, fabryk przetwarzających rtęć bądź złoto, jednym z ważniejszych źródeł rtęci elementarnej w powietrzu. Należy jednak podkreślić, że rtęć elementarna (a taka jest składnikiem amalgamatu) sama w sobie wykazuje niewielką toksyczność – czytamy na stronie PTS. 

Eksperci tego towarzystwa zaznaczają jednak, że niestety, rtęć elementarna obecna w powietrzu, ulega depozycji w wodzie. Na skutek działania bakterii obecnych w wodach (jeziorach, oceanach, rzekach) rtęć elementarna ulega przekształceniu (procesowi metylacji) w tzw. metylortęć, najbardziej toksyczną postać chemiczną rtęci. – W ten sposób rtęć pochodząca z amalgamatów stomatologicznych poprzez organizmy wodne (ryby, owoce morza) powraca do łańcucha pokarmowego człowieka – zwraca uwagę PTS.

Decyzja o obowiązku instalowania w gabinetach stomatologicznych specjalnych separatorów do amalgamatu to część szeregu rozwiązań zmierzających do eliminacji zanieczyszczenia środowiska rtęcią.

Justyna Wojteczek

zdrowie.pap.pl





UE UE UE

Projekt współfinansowany przez Unię Europejską z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz Budżetu Państwa w ramach Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Zachodniopomorskiego na lata 2007-2013